Współczesne dzieje Zwierzyńca można uznawać za spokojne i wyraźnie związane z Krakowem. Na domu, w którym mieszkam, zainstalowana
jest od niepamiętnych dla mnie czasów tabliczka z numerem, nazwą ulicy i napisem "Dzielnica XIII Zwierzyniec". O ile "Zwierzyniec" był w pełni zrozumiały, to jednak ten numer XIII był intrygujący i tajemniczy. Do
początku lat siedemdziesiątych nazwa "Zwierzyniec" określała jedną z siedmiu dzielnic Krakowa i dopiero czasy budowania "socjalistycznego dobrobytu" zlikwidowały, podobnie jak w innych dzielnicach, tę tradycyjną nazwę.
"Zwierzyniec" pozostał jedynie na starych tabliczkach - często z tym tajemniczym numerem katastralnym, na niektórych mapach Krakowa, jako dokładnie nie sprecyzowane "osiedle" i oczywiście w sercach tych, którzy na nim
wyrośli. Odrodzony po 1989 roku Samorząd Krakowa powołał do życia 18 dzielnic, a wśród nich Dzielnicę VII Miasta Krakowa zwaną tradycyjnie Zwierzyńcem. Dzielnica ta zajmuje powierzchnię ok. 3
000 ha i zamieszkuje w niej ok. 20 tys. mieszkańców. Oprócz Zwierzyńca i Półwsia Zwierzynieckiego obejmuje również Wolę Justowską, Olszanicę, Chełm, Bielany i Przegorzały, o których pewnej odrębności świadczą istniejące
tam parafie.
Zwierzyniec jest uznawany za jedną z najładniejszych dzielnic Krakowa. Przemawia za tym nie tylko, niewątpliwie subiektywna ocena tutejszych mieszkańców, ale również szczególne walory
krajobrazowe, do których zaliczyć należy Błonia Krakowskie - zdumiewającą łąkę w centrum miasta, Wzgórze św. Bronisławy i Kopiec Kościuszki - z jednej strony z panoramą Krakowa, a z drugiej z panoramą gór, sięgającą w
pogodne dniaż do Tatr, Las Wolski z Kopcem Piłsudskiego, a wszystko to w widłach Wisły i Rudawy.
O dodatkową ozdobę tej okolicy zadbali nasi przodkowie, lokalizując tutaj wspaniałe budowle, jak Kościół
Najświętszego Salwatora, Klasztor Norbertanek, Klasztor Kamedułów na Bielanach czy też Willę Decjusza i jeszcze wiele innych obiektów architektonicznych ściśle związanych ze Zwierzyńcem.
Nie byłoby
Zwierzyńca bez jego mieszkańców. Wspomniane wcześniej walory okolic zachęcają do zamieszkania. W szybkim tempie przybywają wspaniałe domy, pośród których tkwią - często nieco, czasami o wiele skromniejsze - domostwa
wrośniętych tu od pokoleń rodzin.
Istnieje jeszcze, na szczęście, szczególnie w starszym pokoleniu ta więź rdzennych mieszkańców, uzewnętrzniająca się w swoistej gwarze, nazewnictwie, czy też zwyczajach.
Nigdy nie lokalizowano na Zwierzyńcu znaczących zakładów przemysłowych. Dwa wyraźnie dymiące kominy - fabryki musztardy i garbarni, była jeszcze rzeźnia przy ul. Kościuszki i fabryka czekolady -
już dawno przestały funkcjonować. Działalność gospodarcza ogranicza się do niewielkich warsztatów, sklepów czy też przeróżnych pracowni.
Od lat tereny te stanowią dla Krakowian miejsce wypoczynku i
"zaczerpnięcia świeższego powietrza". Tradycją stały się spacery na Kopiec Kościuszki, pikniki w Lesie Wolskim czy też majówki na Bielanach.
Właściwie od początku podjęcia prac nad planami
urbanistycznego rozwoju Krakowa, rejony Zwierzyńca przewidywano jako specyficzny i życiodajny dla miasta "zachodni klin zieleni".
Miejmy nadzieję, że i współcześni urbaniści, architekci i politycy,
którzy podejmują decyzje w sprawach rozbudowy i rozwoju Krakowa, umożliwią Zwierzyńcowi pełnić nadal swoją szczególną funkcję ogrodu, ozdoby i jednego z charakterystycznych oraz specyficznych miejsc tego miasta.