|
Zwierzyniec i Półwsie były zawsze postrzegane przez przybyszów z miasta jako swoista Arkadia . Zachwycali się gwizdami gołębiarzy i dźwiękiem ustnych
harmonijek, dobiegających wiosną z krzaków bzu i jaśminu. Niektórych przyciągał folklor "oleandrów", nadwiślańskich zarośli, które w wiosenne i letnie dni dawa
ły schronienie zwierzynieckim andrusom. Pozostała po nich tylko piosenka ze słowami: "nie masz gdzie bracie spać, nie musisz iść na wandry, wal spać w oleandry".
Zachwycał cięty język, lakoniczny i pełen zaskakujących point. Czasem zachwycała dziewczęca uroda. Z takiego zauroczenia zrodził się najpiękniejszy polski wodewil
"Królowa Przedmieścia". Choć epoka, w której powstała ta sztuka odeszła bezpowrotnie w przeszłość, po dziś dzień zachwycają słowa śpiewek zwierzynieckich agarów.
Konstantego Krumłowskiego do napisania "Królowej" zainspirowało uczucie do najpiękniejszej dziewczyny z Półwsia. Mieszkała ona przy ulicy Senatorskiej i rzeczywiście
pracowała w krakowskiej cygarfabryce. Ani ciężka praca, ani przesycone fabrycznym, tytoniowym pyłem powietrze,
nie odebrały jej urody i wdzięku. Krumłowski zakochał się w niej bez pamięci. Nie zwracał uwagi na niebezpieczeństwa grożące przybyszowi z miasta. Niejedno piwo i niejedna wódka popłynęła w gardła
zwierzynieckich agarów, zanim przeszła im ochota na wytarzanie w ulicznym kurzu nieproszonego gościa. Udało się udobruchać andrusów. Gorzej było z Mańką. Zwierzyniecka piękność pozostała
obojętną na zaloty i wyszła za mąż. Jako małżonce gimnazjalnego profesora nie bardzo wypadało się jej chwalić tym, że w młodości była królową przedmieścia. Wielkie uczucie Konstantego Krumłowskiego
zaowocowało wspaniałym wodewilem, najlepszym ze wszystkich, jakie wyszły spod jego pióra, a napisał ich jeszcze wiele. |
|