|
Chodząc po ulicach, a raczej jeszcze drogach Półwsia i Zwierzyńca, można było zobaczyć wiele niezwykłych postaci. Jedną z nich był
austriacki generał Nastoupil. Jego wysoka postać w mundurze budziła respekt. Nawet złamany i spłaszczony generalski nos, pamiątka po jakimś szczególnie narowistym koniu, nie pobudzał do śmiechu. Generał
mieszkał przez lata na Zwierzyńcu i na dobre wrósł w pejzaż dzielnicy. Nie był to jedyny przedstawiciel austriackiej soldateski w tej okolicy. W czasach przed I wojną światową Kraków
był miastem nadgranicznym. Stał tu duży garnizon. Nikogo nie dziwiły mundury. Najczęściej widywało się żołnierzy z 13 pułku piechoty. Rozpoznawało się ich łatwo po różowych patkach na kołnierzach. Żołnierze
z trzynastki chętnie śpiewali piosenkę o tym, jak to "byk landwera wziął na rogi". Była to manifestacja niechęci dla takiego trochę gorszego wojska, czyli obrony krajowej, zwanej z niemiecka landwerą.
Landwerzyści nosili do munduru wyjściowego kapelusze z koguciemi piórami. Stąd inna śpiewka wymierzona w landwerzystów, brzmiąca: "landwera, landwera, to jest wojsko głupie, bo nosi na głowie, co ma kogut w
..." |