Do góry


Jasełka

 Tradycja jasełek sięga XIII wieku, a historia wiąże ich powstanie z osobą św. Franciszka. Odkąd papież zakazał w 1736 roku przedstawień w kościołach, w świątyniach pozostały jedynie szopki nieruchome, zaś murarze z Krowodrzy i Zwierzyńca z braku pracy zimą zaczęli sporządzać szopki, w których na małej scenie wystawiali przedstawienia kukiełkowe. Rywalizacja pomiędzy tymi dawnymi gminami wyrażała się np. w kupletach:

                                  "Na Zwierzyńcu grają, na Krowodrzy słychać,

                                  Wszystkie krowodrzanki z żalu chcą pozdychać..."

      Było przynajmniej kilka znanych rodów szopkarskich, w których z pokolenia na pokolenie przekazywano tradycje i doświadczenia, a nawet i charakterystyczny styl przy budowie szopki. Teksty zaś czerpano z "Betlejem polskiego" Lucjana Rydla, wykorzystywano znane scenki rodzajowe, przekazywane w formie plotek, czy wreszcie układano według własnej inwencji teksty piosenek i dialogi. Tak było u zwierzynieckich Malików, gdzie tradycja przedstawień sięga początków naszego stulecia. Jeden z zachowanych afiszy reklamowych z lat trzydziestych wymienia biorących udział w występie: Walenty Malik, Włodzimierz Malik, Franciszek Złamal, Jan Gołąb, Elżbieta Dackówna, Krystyna Dackówna, Irenka Malikówna i Marian Harańczyk. Wśród wymienionych znalazło się kilku przedstawicieli fachu tramwajarskiego, których skaptował Włodzimierz Malik. W przedstawianych przez nich jasełkach znalazły się obok Świętej Rodziny, Pasterzy, Trzech Króli i Heroda także krakowski fiakier, krakowscy żydzi i andrus Antek, który w te słowa się przedstawiał:

                                   "Jestem Antek ze Zwierzyńca, każdy mnie tu dobrze zna,

                                    kto zaczyna ten ma sińca lub oko podbite ma."

         Kominiarz zaś jako obywatel włączonego do Krakowa Zwierzyńca miał się za kogoś lepszego niż mieszkańcy niedalekich wsi:

                                    "Zwierzynieckie Zuchy palą papiruchy,

                                     a te chłopy wsiowe to suszoną trowę!"

      Na przedstawienia ciągnęły tłumy dzieci pod opieką starszych do salki przykościelnej czy remizy strażackiej, ale grupki kolędników z szopeczkami chodziły też po domach, wyśpiewując, aż nagrodzono ich kolędowanie. O ile tradycja przedstawień w ostatnim czasie zamiera o tyle chodzenie po kolędzie, trzeba zauważyć, przeżywa renesans.

       Z obu tych tradycji wywodzi się coroczny konkurs szopek krakowskich, organizowany z początkiem grudnia staraniem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

                                                                                                           Piotr Boroń

Na rysunku: Walenty Malik - pierwszy ze zwierzynieckiego rodu szopkarzy. Fot. z okresu I wojny światowej

Flisactwo
Religia...
Jasełka
[Wstęp] [Krajobraz] [Historia] [Mieszkanie] [Tradycje] [Ze Zwierzyńca] [Zwierzyniec dzisiaj] [Dzielnica VII]